Bałagan?
"Chaos" to moje drugie imię.
Na pierwsze mam "Kłopoty".

kaktus-świrościerebiegalis

Tam niedawno pisałam że nowy komiks znalazłam żem była.
Od tygodnia jestem jego oficjalnym tłumaczem. Jakby kogo interesowao, w linkach po prawej.
Fantastyka, magia, nawalanki, potwory, bardzo fajnie narysowane babeczki i samczyki też. I słitaśny króliczek.

Pierdolę, jakby za to płacili, to bym siedziała w tych komiksach po dwadzieścia godzin na dobę.
Chociaż w sumie "z miłości" też jest fajnie (-;
Ahoj!

hopsasa hopsasa 2012-05-26 11:56:04 skomentuj (0)
1000 znaków i trochę treści z 6:35

Trzy dni nie mielismy pradu. Landlejdi umknal jeden rachunek, a upomnienia - zarzeka się - nie przyslali. Bateria w kompie padla wczoraj rano. Dopoki dzialala, tluklam komiksy, ale tylko na dysku, bo modem i router leza. Wode na kawe gotujemy w garnku, ja dodatkowo parze przez filtr, bo fusow nie lubie. Kapiemy sie romantycznie - przy swiecach. Wczoraj z nudow poszlismy do Klifu; Templar kupil 2 koszulki - bo sie skonczyly, a pralka nie chodzi. A wieczorem przy piwie gralismy w zagadki. Boimy sie o zawartosc zamrazarki. Robimy zaklady co nastapi wczesniej: wlacza prad, czy pozdychaja nam baterie w telefonach. Saracen moze chociaz w pracy doladowac. Az normalnie zaluje ze ja bezrobotna [i nie mam jak szukac]. Czeka na mnie sprzatanie pokoju, ale poki co rano studiowalam slownik hiszpanski w poszukiwaniu nazw zwierzat. Dowiedzialam sie np ze "azor" znaczy jastrzab. Budzimy sie wczesnie, bo ile mozna spac, kiedy poszlo sie spac kolo 22-giej. Az mnie przeraza do ilu rzeczy jest prad niezbedny.

hopsasa hopsasa 2012-05-18 13:40:39 skomentuj (2)
Postęp zawsze pozostaje prostym rozwinięciem porządku.
August Comte


Teoretycznie powinnam była [powinnam? a skąd ta powinność?] napisać notkę podsumowującą trzeci tydzień bezrobocia, ale mi się nie chce, więc może od razu podsumuję czwarty. A może nie? W końcu nikogo to nie obchodzi, nawet mnie nieszczególnie, a piszę dla siebie.

Robię postępy w karierze zawodowego alkoholika. Ostatnio nie rzygam na imprezach. Za to od jakiegoś czasu doświadczam zjawiska zwanego urwanym filmem. Budzę się, wstaję, doprowadzam do stanu używalności, a potem ze zdumieniem wysłuchuję od współimprezowiczów czegóż to ja minionej nocy nie wyprawiałam. Nie powiem, trochę mnie to niepokoi.

Robię również postępy w karierze zawodowego psuja - w mijającym tygodniu udało mi się dwa razy załatwić pralkę. No dobra, dwa razy się wypieprzyła z moim praniem w środku. No i ten drugi raz to bardziej Ahmed zepsuł niż ja, bo jego wsuwka znalazła się w filtrze. Ale tak czy siak jest na mnie.

Robię postępy także w karierze wypieprzacza, na razie amatorskiego. Wypieprzyłam pranie na balkon, na stałe w okresie letnim. Wypieprzyłam tamże i chwasty doniczkowe [wspominałam o postępach w karierze ogrodnika? (-; ]. Wypieprzam w tym tygodniu ciuchy których i tak nie noszę. Kolegę wypieprzyłam, nie mojego. I dwa razy wypieprzyłam osę z pokoju, raz muchę, i raz trzmiela - takiego fajnego, prawie dwucentymetrowego (-: Pająki wypieprzam notorycznie, bo i notorycznie się wpieprzają. A! No i pieprz wypieprzyłam! Taki w szklanym młynku. Ze skutkiem - można się domyślić. Wypieprzyłam też się, ale siniaki już schodzą.

A czytając to co napisałam powyżej, dochodzę do wniosku że drzwi do kariery profesjonalnego nudziarza również stoją przede mną otworem. Drzwi, psiakość. Wrota do stodoły!

hopsasa hopsasa 2012-05-13 13:20:30 skomentuj (0)
za oknem pada deszcz

A ja właśnie skończyłam czytać komiks. Kolejny...
Haha, i o czym mogę teraz myśleć? (-:

hopsasa hopsasa 2012-05-04 04:17:41 skomentuj (2)
grillowany kurczaczek

Mam moralnego.
Some people will never learn.
A teraz, żryj rosół, dzifkooo!!!

hopsasa hopsasa 2012-05-03 21:59:42 skomentuj (0)
Bezrobocie tydzień drugi. Przedwczorajsza notka.

Tydzień drugi zakończył się dość paskudnym samopoczuciem, albowiem ponieważ gdyż ciocia przyjechała do mnie nie czerwonym samochodem, a chyba czołgiem. Nic, tampon, tableta, pół dnia spania, drugie pół w trójkącie wyrko-kibelek-ekspres. Rzadko mi się zdarza przeciek w wersji hard, ale się zdarza.

Nie mam czasu. I to dość dotkliwie. Tu lepię zdjęcia, tu obiad, tam komiksy, tu jeszcze coś. Burdel z pokoju niedługo eksmituje mnie na balkon [właśnie - balkon, chwasty moje dopiero-co-wschodzące!], że o dyżurze na ogarnianie chałupy nie wspomnę. A co jest najgorsze? Że mi się nie chce.

Kiedy myślę o tym że powinnam w końcu poszukać pracy, myśl numer dwa to "ale przecież mi się nie chce". No, bo jak to tak? Maj się właśnie zaczął. Słońce, ciepło, ptaki o czwartej nad ranem śpiewają jak głupie - mam otwarte okno i słyszę ćwierkanie, pogwizdywanie, nucenie - kto twierdzi że w centrum miasta nie ma ptaków, jest głuchy albo głupi. Albo powinien wyciągnąć czasem empedrajkę z uszu.

Ale serio, nie chce mi się. Jak myślę że miałabym teraz iść do pracy, to pierwszym odczuciem jest głęboka niechęć. No jak to, TERAZ? Ledwie odzyskałam wolność? Teraz to ja chcę mieć wakacje!
Obawiam się że będzie trudno. I że powinnam naprawdę dobrze się zastanowić nad tym co chciałabym robić, i jak to osiągnąć. Bo z podejściem takim jak teraz, to marnie.

Ale ale, może to nie taki zły pomysł, żeby zacząć od dupy strony tak zwanej? Zamiast szukać pracy, zaplanować wakacje? Może trafię gdzieś, albo spotkam kogoś, kto w jakiś sposób pomoże mi dowiedzieć się czego ja naprawdę chcę, w sensie zawodowo-pracowym?
Co ryzykuję? Że przepierdolę pieniądze i stracę czas. Że mogę stracić coś co jest dla mnie prze-cholernie-ważne: niezależność. Si si, nie ma niezależności stuprocentowej, nawet doktor Kluczyk czy Huj Hefner muszą się liczyć z tym i owym. Ale niepodleganie nikomu poza sobą samym, samofinansowanie siebie, podejmowanie własnych decyzji, choćby ryzykownych i głupich, i dobieranie sobie samodzielne ludzi z którymi chce się utrzymywać kontakty lub nie - jest warte bardzo dużo. Dla mnie - przynajmniej półtora-do dwóch tysięcy polskich nowych złotych miesięcznie. Tak, i wolność, i miłość, i wiarę; wszystko DA SIĘ przeliczyć na pieniądze. Po prostu, porządni ludzie nie są zainteresowani pieniężnym równoważnikiem. Chyba właśnie napisałam że jestem porządnym człowiekiem. Podsumowując tę przydługą refleksję: jak mi się skończy kasa, może nie stać mnie na to żeby żyć tak jak mi się podoba. I to jest to ryzyko.

Tylko czy ja aby na pewno żyję tak jak mi się podoba?
Ładny temat na pracę domową.

hopsasa hopsasa 2012-05-01 04:53:33 skomentuj (0)
wczorajsza notka

Nie chce mi się ani spać, ani nie spać. Chyba mniej wysiłku wymaga niespanie, bo przed pójściem spać wypadałoby umyć conajmniej zęby, zdjąć chociaż sweter, dżinsy i stanik, łóżko ogarnąć... Poza tym zasypianie ostatnio jest trudne, bo pracuję nad zmianą nawyków: nie mogę już spać na brzuchu, bo plecy napierniczają niemiłosiernie. Uroki dużych cycków - plecy wyginają się w łódeczkę. A przekonanie ciała że jego ulubiona pozycja zasypiania jest be - zwłaszcza kiedy mowa o moim kapryśnym rozwydrzonym ciele - do łatwych nie należy.

Bilans pierwszego tygodnia bezrobocia.
Może będę tak podsumowywać każdy kolejny tydzień; sama jestem ciekawa jak długo utrzyma się mój zajebisty nastrój i ile potrzeba czasu żeby tzw. mechanizmy obronne poszły za moim przykładem.
A więc:

1. Zgłoszenie do UP. Brak.
Żadne świadczenia mi nie przysługują, co to to nie. Ale ubezpieczenie i porządek w papierach by się przydały. Jak sobie pomyślę jakie upiorne kolejki ostatnio tam zastałam...

2. Ogłoszenia w necie. Nawet nie zajrzałam.
Nie chciałabym znowu przekładać papierów i rozpłaszczać sobie dupska w kolejnym biurze. Ale nie wiem co bym chciała, i szczerze zazdroszczę tym co wiedzą. Więc mogłabym poprzeglądać, a nuż mnie coś zainspiruje.
[apdejt z nocy 23/24: zajrzałam. Sądząc z częstotliwości, najbardziej poszukiwanymi osobami w TriGorodzie są atrakcyjne panie do salonów masażu dla panów, doświadczenie niekonieczne - możliwość przeszkolenia.]

Nie wiem, może póki co oleję szukanie roboty i pojadę na wakacje? Trochę kasy mam. Ktoś chętny do towarzyszenia?
Cel: nieistotny, ale myślę o przyodobieniu paszportu takim karteluszkiem co się nazywa tak jak jedna z najpopularniejszych kart płatniczych. Tak przyszłościowo.

O! I jeszcze mnie Mama uświadomiła że powinnam wniosek o dowód złożyć. Zło. Dwa i pół roku obywałam się bez tego gówienka, i dobrze było; nikt nigdy o nic się nie przypier-tego. Nawet swój bank przekonałam że paszport jest dokumentem akceptowalnym, i żeby nie robili ceregieli. Ale jeśli będę musiała podjąć nową pracę, niemanie dowodu może okazać się jakiegoś rodzaju przeszkodą. No i to tradycyjne pytanie - jaki jest mój adres? (-:

3. Jest parę rzeczy które, korzystając z braku innych obowiązków pochłaniających czas, chciałabym zamknąć lub w ogóle zacząć. O takich drobiazgach jak regularne odrabianie pracy domowej z hiszpańskiego to nawet nie chcę wspominać, bo wykręty jakiekolwiek w grę nie wchodzą. Ogródek balkonowy uruchomiłam, i coś w nim nawet kiełkuje - jak znam życie, chwasty pewnie - ale póki co, za małe by jednoznacznie ocenić. No, i jeszcze parę rzeczy, o których nie chciałabym zapeszać, gdyż stadium realizacji w jakim się znajdują sugeruje że nie są odporne ani na zapeszanie, ani na inne "niesprzyjające okoliczności przyrody". Proszę kciuki trzymać, o ile ktoś to czyta (-;

Następny wpis zapewne za tydzień. Abo i nie.

hopsasa hopsasa 2012-04-24 00:31:32 skomentuj (0)

































..


drabinki sznurkowe
"bo powaga zabija; powoli"
czasem myślę że mogłabym się
i nawrócić

.


Komiksy, bo lubię

Tłumaczę komiksy, i myślę że robię to całkiem dobrze:
YU+ME: dream start / łostatnie
Ménage à 3 start / łostatnie
Supernormal Step
start / łostatnie

FabryKA KOmiksU

oRyGiNaŁy:
Sexy Losers... zwyrolski do łez
Ménage à Trois - też jebnięty
Gunnerkrigg Court - może wciągnąć
Po heblach - brrrummm, motór!
Stripfield - coś w nim, kurde, jest
NieTeraz - teraz!
Shapes - Trudne słowo: powidoki
ChataWujaFreda: Kobieta-Ślimak
Hell Hotel - do diabła...
You & Me: dream...
Supernormal Step. Fantastyczny!
-

Gdzie Się Najebać

GhyGhy
dwadziewięćdwazerosiedemsześćcztery

ścięgna, mdłości


archivissimo

Sranie w Banie, Odliczanie do końca Świata:
7
8
9
10
11

Current. Alternating Current.
grubień
świstZklopa[d]
rozdziernik
drze się
siąpień
siem
6 6 6
Maj Ajka
kwiecień-plecień bo przeplata:
srututu, tratatata

mars
tu tylu ty tul lulu
skoStyczeń

Past, Just Passed.
gru... i inne swiństwa
glistopad
nie ma neta,
nie ma takiego miesiąca

szybki w tym roku
WrZeSiEń

8
Lipiec, i tyle
Rozerwiec
aj
wiercień
ślaMazarzec
wykLuty
DżastStyczeń

Past, Simple?
Hakihea [pusto...]
Whiringa-ā-rangi
Whiringa-ā-nuku [Outubro]
Mahuru
Here-turi-kōkā
Hōngongoi
Pipiri
Haratua
Paenga-whāwhā
Poutū-te-rangi
Hui-tanguru
Kohi-tātea

Past, not Perfect:
Dhjetori
Nëntori
Tetori
Shtatori
Gushti
Korriku
Qershori
Maji
Prilli
Marsi










statystyka